środa, 3 lipca 2013

Rozdział Piąty

**Perspektywa Cornelii**
Poszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i patrzyłam na David'a. Jak on mógł chcieć to zrobić? Wiem, że mu się podobam. Wyznał mi to jakiś rok temu. Ja jednak nie darzę go takim uczuciem. Jest moim przyjacielem i to wszystko. Nie chcę od niego nic więcej. Tylko przyjaźni.
Gdy tak myślałam, obudził się.
-  Gdzie ja jestem? Dlaczego mnie tak koszmarnie boli głowa ? Co się stało? I dlaczego jestem cały we krwi? - zasypał mnie pytaniami.
- Poczekaj, wszystko po kolei. A więc jesteśmy u mnie, głowa Cię boli bo najzwyczajniej w świcie masz kaca, chciałeś mnie zgwałcić i dostałeś w pysk od taty Kevin'a.
- Dasz mi jakąś chusteczkę?
- Już idę.- powiedziałam wstając z kanapy. Wzięłam pudełko chusteczek z komody i mu je podałam. Usiadłam z powrotem na kanapę i zaczęłam skubać skrawek mojej spódnicy, co nagle stało się bardzo ciekawym zajęciem.
Chwilę później przyjechał tata z Kevin'em. Poszłam otworzyć drzwi, odebrałam synka z rąk taty po czym nie wchodząc do środka, pożegnał się.
Wróciłam do salonu.
- Idę położyć małego - zakomunikowałam Dav'owi i poszłam do swojego pokoju.
Włożyłam Kevin'a do małego łóżeczka i przykryłam kołderką. Gdy miałam pewność, że nie będzie mu zimno, odwróciłam się w stronę wyjścia z pokoju i poszłam do kuchni. Postanowiłam zaparzyć herbaty dla mnie i Davida. Nalałam wody do czajnika i włączyłam. Wyjęłam 2 kubki i dwie torebki herbaty. Gdy woda się zagotowała, zalałam herbatę. Posłodziłam, pamiętając, że David słodzi dwie łyżeczki, i zaniosłam do salonu. Postawiłam przed nim kubek. Chwilę siedzieliśmy w ciszy, którą przerwał.
- Przepraszam.
- Co? - spytałam zdezorientowana.
- Przepraszam. Za to, że... wiesz...
- A.. to. - spuściłam głowę. Chwilę później znów ją podniosłam. - Nic się nie stało. - powiedziałam nie do końca zgodnie z prawdą.
- Muszę się zaraz zbierać do domu.
- Co? Chyba żartujesz. Nigdzie się nie wybierasz. Zostaniesz u mnie na noc.
- Ale...
- Nie Dav, - przerwałam mu - jeszcze nie wytrzeźwiałeś do końca. Zostajesz.
- Na prawdę chcesz żebym został? Przecież prawie Cię dziś zgwałciłem.
- Tak, to prawda, ale wiem, że to przez alkohol. Zaraz przyniosę Ci ręcznik żebyś mógł się umyć.
- Ok.
 Ponownie wstałam z kanapy i skierowałam się do łazienki. Gdy już tam doszłam, otworzyłam jedną z szafek i wyciągnęłam czarny ręcznik. Wróciłam do salonu i podałam go David'owi.
- Dzięki.
- Nie ma sprawy. Prysznic dobrze Ci zrobi.
Uśmiechnął się do mnie, po czym poszedł się umyć. Ja w tym czasie rozłożyłam mu kanapę, wyciągając przy tym prześcieradło, poduchę i kołdrę.
Gdy skończyłam, usłyszałam płacz małego. Poszłam do pokoju, który dzieliłam z synkiem.
Wzięłam go na ręce i zaczęłam go kołysać, śpiewając cicho kołysankę, którą kiedyś śpiewała mi mama.

Hush, little baby, don't say a word,
Papa's gonna buy you a mockingbird.
And if that mockingbird don't sing,
Papa's gonna buy you a diamond ring.
And if that diamond ring turn brass,
Papa's gonna buy you a looking glass.
And if that looking glass gets broke,
Papa's gonna buy you a billy goat.
And if that billy goat don't pull,
Papa's gonna buy you a cart and bull.
And if that cart and bull turn over,

Papa's gonna buy you a dog named Rover.
And if that dog named Rover won't bark.
Papa's gonna to buy you and horse and cart.
And if that horse and cart fall down,
Well you'll still be the sweetest little baby in town.


Nagle poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Odwróciłam się i ujrzałam David'a.
- Ładnie śpiewasz- powiedział szeptem.
- Przestań, śpiewam okropnie. - Chłopak położył swój podbródek na moim prawym ramieniu.
- Gdybyś ty mi tak śpiewała to od razu bym zasnął... Ale oczywiście przy Tobie. - Natychmiast odwróciłam się do niego i położyłam swoje dłonie na jego biodrach.
- Nie, Dav. Nie mogłabym przy tobie żyć wiedząc, że... - nie dokończyłam.To po prostu jakimś cudem wyparowało z mojej buzi. Spuściłam oczy na ziemię.
- Chodzi o gwałt, prawda? - Lekko pokiwałam głową. - Ja pierdolę, ale ze mnie głupek! Zmarnowałem taką szansę! Corni, proszę, wybacz mi...
"Kiedy nie możesz powiedzieć 'nie' po prostu odejdź bez słowa"-taki o to cytat krążył po mojej głowie. Odejść?Nie miałam innego wyboru. Nie mogłam znowu zaufać David'owi. Po prostu odeszłam, zostawiając go z rozczarowaną miną...

1 komentarz: