wtorek, 16 lipca 2013

Rozdział Siódmy

**Perspektywa Cornelii**
Wpisałam numer z kartki do telefonu. Popatrzyłam na ekran. Spojrzałam na cyferki i usunełam numer. Zerknęłam na kartkę i znowu wpisałam ciąg cyfer do telefonu. Chwile pózniej mój palec znalazł się nad zieloną słuchawką. 'Wcisnąć czy nie wcisnąć' - myślałam. Wycofałam się. Jednak  ponownie mój palec pojawił się nad klawiszem. 'Dobra. Teraz albo nigdy' - pomyślałam.
Zamknęłam oczy i przycisnęłam zieloną słuchawkę. Przyłożyłam telefon do ucha i nasłuchiwałam. Pierwszy sygnał. Drugi sygnał. Trzeci sygnał. Nic. Czwarty sygnał.
W słuchawce rozległ się szmer po czym usłyszałam głos. Jego głos.
- Halo?
Zawiesiłam się po czym oderwałam słuchawkę i z prędkością wiatru rozłączyłam się.
Boże. Ale ja jestem głupia. Chwile przeklinałam się w duchu, po czym usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na ekran. Pokazał się numer który wybrałam kilka minut temu. To on. Dzwoni do mnie. Cholera. Co zrobić? Kurwa. Odebrałam. Powoli przybliżyłam telefon do ucha i cichym głosem się odezwałam.
- Halo?
- Cornelia? To ty?
- Emm. Kto mówi? - spytałam próbując brzmieć tak wiarygodnie jak tylko było to możliwe.
- Cornelia, błagam, nie udawaj głupiej. Przed chwilą sama do mnie dzwoniłaś. Poza tym poznaję twój głos.
- Kurwa - przeklnęłam pod nosem.
- A o to kolejny dowód. Zawsze dużo przeklinałaś i widzę, że to się wcale nie zmieniło.
- Ohh zamknij się.
Usłyszałam Jego śmiech.
-No więc, Cornelio. Po coś chyba dzwonisz...
-Chciałam Ci...-mój głos się zawiesił.
-Tak?
-Daćdrugąszansę-powiedziałam bardzo szybko.
-Co?-zaśmiał się.
Najwyraźniej mnie nie zrozumiał.
-Powtórz, wolniej.
-Chcę Ci dać drugą szansę.
Chwila ciszy.
-Cornelio tak się cieszę!-krzyczał zadowolony.-Musimy się koniecznie spotkać! Może być jutro? - spytał podekscytowany.
- Jasne. Musimy po za tym omówić sprawy związane z odwiedzinami Kevin'a. To o której się spotkamy?
- Może być koło 13?
- Mi odpowiada. Będę tylko musiała podrzucić Kevina do Rosalie.
- A nie mogłabyś go wziąć ze sobą?
- No nie wiem. Bo muszę jeszcze później skoczyć na zakupy, a z Kevinem będzie ciężko... Ale zobaczę co da się zrobić - pocieszyłam go.
- Dobra, to do zobaczenia. Będę po ciebie o 13.
- Do zobaczenia - powtórzyłam jego słowa. - Nie spóźnij się, dobrze wiesz jak tego nie lubię.
- Ok. Kocham Cię, pa.
- Pa.
Rozłączył się. Nie pozostało mi nic innego jak myśleć nad jutrem. Jak często mam mu pozwolić spotykać się z Kevinem? 2-3 dni? Czy może 4? Kurde. Muszę poczytać o tym w internecie. Na pewno coś tam znajdę.
Poszłam do pokoju sprawdzić co u Kevin'a. Jak zwykle słodko spał. Kiedy śpi, wygląda jak aniołek, ale za to kiedy się obudzi to czasem mam go dosyć. Po kim o to ma? Po Rose? Zaśmiałam się. Może po tatusiu? On czasami jest bardzo wkurzający! Wyszłam z pokoju Kevin'a i ruszyłam w stronę salonu. Usiadłam wygodnie na kanapie i włączyłam TV. Skakałam po kanałach. W końcu zatrzymałam się na TLC. Leciał tam właśnie program o pannach młodych, które wybierały dla siebie suknie ślubne i płaciły za nie kilka tysięcy... Zawsze marzyłam, aby znaleźć się w takiej sytuacji. Mieć wspaniałego męża i spodziewać się dziecka, kilka lat po ślubie. Ale szczerze mówiąc dupa blada z tego wyszła. Mam dziecko, a nie mam nawet męża, nie mówiąc o stałym partnerze. Westchnęłam i przeskoczyłam na następny program. Nie leciało nic sensownego, więc wyłączyłam telewizor, przykryłam się kocem i zamykałam już oczy, kiedy ktoś zadzwonił donośnie dzwonkiem do drzwi. Wywróciłam oczami i poszłam otworzyć. Był to kurier.
-Dzień dobry, paczka dla panienki.
-Co to takiego?
-Nie mam pojęcia. Proszę tu podpisać.-pokazał mi miejsce na wielkiej kartce.
Zrobiłam to, o co mnie poprosił i odebrałam nieciężki kartonik owinięty szarym papierem, zaklejony taśmą. Zamknęłam drzwi, położyłam paczkę na stole i poszłam zobaczyć czy Kevin się czasem nie obudził po tym dobijaniu się do drzwi. Zajrzałam do pokoju i zobaczyłam, że Kevin spał nie poruszenie. Odetchnęłam z ulgą i wróciłam do "tajemniczej paczki". Rozpakowałam ją i zobaczyłam przed sobą nowiutkie, różowo czarne air-maxy. Skakałam z radości. Była też karteczka.
"Wiedziałam, że o takich marzyłaś. Tata przysłał mi sporo pieniędzy, więc postanowiłam zrobić Ci mały prezent. Teraz mamy takie same, sister <3
                                             Rose.xx"
Rozpłakałam się że szczęścia. Dziękuję ci Boże za tak świetną przyjaciółkę! Natychmiast je przymierzyłam i byłam zachwycona. Wysłałam Rose sms-a z podziękowaniami. Odpisała, że nie ma za co. Zdjęłam nowe buty i poszłam się położyć. Teraz na serio. Byłam strasznie wykończona... Zanim się zorientowałam, odpłynęłam do Krainy Snów.
**Perspektywa Rosalie**
Właśnie wracałam od Cornelii. Byłam już niedaleko mojego domu, gdy nagle na kogoś wpadłam. Prawie się przewróciłam ale na szczęście ten 'ktoś' w porę mnie złapał. Podniosłam głowę i ujrzałam chłopaka o blond włosach i pięknych niebieskich oczach w których można było zatonąć.
- Przepraszam, ja... - zaczęłam ale blondynek mi przerwał.
- Nie, to ja przepraszam. Rozmawiałem z kolegą i cię nie zauważyłem.
- Ale to nie twoja wina. Byłam strasznie zamyślona i nie widziałam Cię.
- Przestań, to była tylko i wyłącznie moja wina. Byłem strasznie zagadany z nim.. - wskazał miejsce obok niego nie odrywając ode mnie wzroku. Jednak widząc moje zdezorientowane spojrzenie od razu spojrzał w stronę w którą wskazywał chwile wcześniej. Gdy zobaczył, że tam nikogo nie ma, odwrócił się wokół własnej osi. - Przed chwilą tu był - powiedział na swoje usprawiedliwienie cicho się śmiejąc.
- Spoko, nic się nie stało. - uśmiechnęłam się.
- Oo tu jesteś. - powiedział patrząc za mnie.
Odwróciłam głowę i ujrzałam chłopaka o wzroście podobnym do blondynka, ale... Zaraz. Czy ja go gdzieś już nie widziałam?
- Chwila. Czy ty przypadkiem nie jesteś Zayn?
- Tak, jestem. A ty jesteś Rose? Koleżanka Cornelii?
- Przyjaciółka - poprawiłam go. - najlepsza. Jesteśmy jak siostry - dodałam.
- Ohh wybacz. Przyjaciółka - poprawił swoje wcześniejsze słowa. - w każdym razie , poznałaś już Niall'a?
- Tak, zdąrzyliśmy się poznać. Zaraz po przygodzie ze zderzeniem. - zasmiałam się.
- A więc to Cię zatrzymało - zwrócił się do blondynka. Zanim się zorientowałem, że Cię nie ma zdążyłem dojść do następnej ulicy. - zaśmiał się.
- No widzisz. Właśnie widać jak się o mnie martwisz.-powiedział z sarkazmem Niall.
Zaśmiałam się.
- No, więc, ja już chyba pójdę.
- Umm, poczekaj. Rose wiesz jak się czuje Corni?
- Jest zachwycona.
- Że do niej wracam? Ja właśnie...
- Nie bądź arogancki - przerwałam mu.- Kupiłam jej air-maxy, o jakich od dawna marzyła.
- Widać, że o nią dbasz.-docenił to Zayn.
- Tak. No więc, ja już pójdę.
- Ok.
- To pa.-pożegnali się chłopcy.
**Perspektywa Cornelii**
Łąka. Piękna łąka. Z kwiatami i trawami. W tle słychać cichą melodie, graną na skrzypcach. Po środku łąki, leżę ja. Leże sama, ale wcale nie jestem smutna. Jestem wręcz uradowana. Śmieję się nie wiadomo z czego. W ręce trzymam aparat. Robię sobie zdjęcia. Co chwilę wybucham kolejnymi salwami śmiechu.
Nagle BAM! Wszystko zniknęło. Muzyka, łąka... WSZYSTKO. Cały błogi świat rozpłynął się jak za czarami magicznej różdżki. Jedyne co teraz słyszę, to płacz. Rozdzierający uszy płacz. To sprawia, że i ja mam ochotę się rozpłakać.
Wraca rzeczywistość. Szara, straszna rzeczywistość. Otworzyłam oczy i od razu się podniosłam. Płacz nadal nie ustawał. Nie ważne jak chciałam być silna, nie dawałam już rady. Rozpłakałam się. Wzięłam swoją komórkę i zamknęłam się w łazience. usiadłam przy ścianie i zadzwoniłam do Rose. Pierwszy sygnał. Drugi sygnał. Trzeci sygnał. Nic. Czwarty sygnał. Piąty sygnał. Poczta głosowa. Jeszcze raz wybrałam numer i ponownie przyłożyłam telefon do ucha. Pierwszy sygnał. Drugi sygnał. Jest. Odebrała. Słychać szmer, śmiech.
- Halo? - usłyszałam głos przyjaciółki.
- Rose? - spytałam płaczliwym głosem.
- Cornelia, co się stało? - cichy, męski śmiech - Ty, cicho bądź na chwile. - zwróciła się do niego.
- Ja już nie daję rady. Nie mam już siły, on cały czas płacze.
- Mam przyjechać? Jak chcesz to Ty może mnie zaraz podrzucić do Ciebie.
- A możesz? Proszę - powiedziałam niemalże błagając.
- Dla Ciebie wszystko. Za 10 minut będę. Nie ruszaj się z miejsca. Trzymaj się, pa.
Rozłączyłam się nic nie odpowiadając. Dlaczego to musiało się przytrafić akurat mi?
**Perspektywa Rosalie**
- Co się stało, kotku? - spytał Ty
- Cornelia mnie potrzebuje, muszę do niej jechać. Podwieziesz mnie?- mówiłam ubierając się
- Ale tak teraz? Jest środek nocy - spojrzał na zegarek - jest 2!
- Corn mnie potrzebuje, nie mogę jej zostawić. Podrzucisz mnie do niej?
- Ok, ok.
- To ubieraj się. - powiedziałam - wrzucając do torebki pudełko chusteczek. 'Może się przydać' - pomyślałam.
Chwilę później byliśmy już w samochodzie. Po krótkim czasie jazdy zatrzymaliśmy się pod blokiem Cornelii.
- Zaczekać na Ciebie? - spytał Ty
- Nie, lepiej jedź do domu. Raczej nie wrócę dzisiaj. Zostanę u niej. Potrzebuje mnie. Nie mogę jej zostawić. Dzięki za podwózkę. Pa - ucałowałam go w policzek i wyszłam z samochodu.
Weszłam do klatki i zaczęłam wchodzić po schodach. Pierwsze piętro. Drugie piętro. Trzecie piętro. Jestem. Wyciągnęłam klucz do mieszkania z pod wycieraczki i otworzyłam drzwi. Schowałam klucz z powrotem pod wycieraczkę i weszłam do środka. Usłyszałam płacz dziecka. Poszłam do pokoju. Uspokoiłam Kevina i poszłam szukać Corn.
**Perspektywa Cornelii**
Siedziałam przy ścianie, czekając na Rose, cały czas płacząc. Chwile później podniosłam się i  podeszłam do zlewu. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam okropnie. Otworzyłam szafkę pod zlewem i zaczęłam ją przeszukiwać. Wreszcie znalazłam to czego szukałam. Żyletka. Ostra jak... hmm... żyletka? Zamknęłam szafkę i znowu usiadłam pod ścianą. Chwilę odwracałam ją w ręce po czym powoli przybliżałam ją do nadgarstka lewej ręki. Już miałam zrobić pierwsze cięcie gdy nagle...
*****************************************************
Dam dam dam dammm.
Co się stanie dalej? Czy Cornelia się potnie? Czy może jednak ktoś ją uratuje?
Co ze spotkaniem Corni z Zayn'em? Czy pozwoli mu się spotykać z Kevin'em? A może stwierdzi, że jest niedojrzałym i nieodpowiedzialnym dupkiem, po czym zakaże mu się zbliżać do słodkiego malucha?
Co wyniknie ze spotkania Rosalii z Niall'em? Czy zostawi Ty'a dla blondynka?
A może sprawy potoczą się zupełnie inaczej? Tego dowiecie się już w następnym rozdziale.
Much love, miłych wakacji! /Alice & Tori
P.S. Rozdziału możecie się spodziewać jakoś za tydzień ;) Może się zdarzyć jednak, że będzie szybciej lub będziecie musieli poczekać trochę dużej.
Czekamy na Komentarze! Ocenie rozdział. Dostawców swoją opinie na temat bloga i talentu którego nie mamy ;) Nawet sobie nie zdajajecie sprawy z tego jak komentarze motywuje do dalszego pisania. Możecie komentować nawet z anonima!
Jeszcze raz much love i do następnego ;***

1 komentarz:

  1. No no dziewczyny, co raz bardziej się rozkręcacie. ;) Czekam na kolejny rozdział, bo jestem ciekawa to takiego się wydarzy. :))

    OdpowiedzUsuń