niedziela, 19 maja 2013

Rozdział Pierwszy

Drogi Pamiętniku!
Ja już nie daję rady. Miewam myśli samobójcze. Chcę sie pociąć i zakończyć moje życie. Wtedy jednak myślę o Kevinie, moim synku. On jest jeszcze taki mały. Nie mogłabym go zostawić samego na tym świecie. Moi przyjaciele. David i Rosalie mi bardzo pomagają. Tylko dzieki nim jeszcze się nie załamałam.
Są jednak takie dni, kiedy wszystko mam w dupie. Mam ochotę się zapaść pod ziemię. Wtedy palę. Pierwszy raz spróbowałam razem z Rose w gimnazjum. Była to podajrze pierwsza lub druga klasa. Po tym pierwszym razie jakoś nas do tego nie ciągnęło. Chyba, że szłyśmy na jakąś imprezę. Zdarzało nam się wtedy zapalić nawet coś mocniejszego niż tylko zwykły papieros. Jointy, marycha. Teraz wystarcza mi tylko papieros raz na jakiś czas.
Zaczęłam pisać pamiętnik, bo Rose powiedziała, że tak mi bedzie łatwiej.
Kocham ją jak siostrę, którą nie jest.
Mam za to brata. Ma na imię Jeremy i jest aktualnie na odwyku. Nie mamy ze sobą zbyt dobrych kontaktów, co nie znaczy, że go nie wspieram. Bardzo bym chciała aby wyszedł z nałogu.

Usłyszałam pukanie do drzwi. Zamknęłam pamiętnik i włożyłam go do szafki nocnej.
Poszłam otworzyć drzwi. Rosalie.
- Hej siostra!
- Hej. Zamknij sie bo Kevin śpi.
- Też Cie kocham.
- Chcesz może herbaty?
- Wolałabym piwko, ale herbata też może być.
- Ok.
- Nie mów "ok" pało!
- Spoko
Poszłam zrobić herbatę. Po chwili usłyszałam kolejne pukanie. Zgadłam, że to David więc przygotowałam 3 herbaty.
- Hej laski! - Krzyknął po wejściu
- Ciiiii - uciszyłyśmy go razem z Rose
- Kevin śpi - dodałam
- Dobrze już jestem cicho. - powiedział szeptem.
- Chodźcie do salonu, zrobiłam herbatę.
- A nie masz piwa?- spytał
- Co wy macie z tym piwem? - spytałam ironicznie.
Spojrzeli na mnie widocznie oczekując odpowiedzi.
- Ehh - Westchnęłam - Nie mam piwa. Wychowuje dziecko. Bez przesady.
- No dobra. Herbata musi wystarczyć. A teraz chodźcie tu do mnie. Stęskniłem sie za wami przez ten miesiąc.
- Pewnie nudno było w Californi, co? - spytała Rose.
- Ehh Rose, już nie wiem który raz powtarzam Ci: Byłem w Nowym Yorku, nie Californi.
- Ojj czepiasz sie.
- W każdym razie chodźcie tu do mnie. 
Uścisnęliśmy się i poszliśmy do salonu wypić herbatę.
- Później zabieram Was do parku na spacer.
- Ale ja... - zaczęła Rose.
- Nie pytam o zgodę. - przerwał jej David. - Mówię, że zabieram Was do parku.
- Ale... - znów chciała coś powiedzieć
- Nie przyjmuje odmowy.
- No to musze odwołać randkę z Ty'em
- Kto to Ty? - spytaliśmy Rosalie
- Jest koszykarzem - poruszyła zabawnie brwiami.
- I wszystko jasne - westchnęłam
Po pięciu minutach Kevin się obudził. Ubrałam go i wyszliśmy z mieszkania.
*****************************************************
Hej miśki!
Nie wiem co napisać wiec napisze tylko, żebyście komentowali! Bardzo prosze. Nawet sobie nie zdjecie sprawy jakiego to daje kopa w dupę. Od razu chce mi sie pisać.
Pozdrawiam wszystkich! Kocham Was! Do następnego ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz