czwartek, 23 maja 2013

Rozdział Trzeci


*Perspektywa Cornelii*


Wtedy przyszła Rose.
- W czymś Wam przeszkodziłam? - spytała zmieszana.
- Nie, nie. - powiedzieliśmy odsuwając się od siebie.
- Wychodzimy?
- Tak, tak.
- Ty! - zawołała
- Idziemy? - spytał po przyjściu do nas.
- Tak. Ubieraj się.
Założyliśmy buty i wyszliśmy.


***


Droga do pubu zajęła nam ok. 30 minut.
Z daleka słychać było muzykę. Spokojnie weszliśmy i usiedliśmy przy jednym ze stolików.
- Zatańczymy?-zapytał mnie Dav, próbując przekrzyczeć muzykę.
Zgodziłam się i poszliśmy. Tanczyliśmy przez kilka piosenek i poprosiłam David'a, żebyśmy odpoczęli. Zgodził się i podeszliśmy do stolika przy którym siedzieli Rose i Ty. Rosalie wypiła już kilka drinków.
- Chcesz drinka? - spytał mnie David.
- Jasne. Poczekaj, zaraz dam ci pieniądze. - powiedziałam sięgając do mojej torebki.
- Ja stawiam - powiedział łapiąc mnie za rękę, abym nie wyciągała pieniędzy.
Dav poszedł po drinka.
- Więc...? Ten tego...-zaczęłam.
- Jak tam z David'em?-zapytała Rose, szturchając mnie łokciem.
- Potańczyliśmy, teraz poszedł po drinka dla mnie. To wszystko.
- Widać, że Ci na nim zależy.-wypaliła Rosalie.
- To tylko przyjaciel.
- Wątpię, żeby on uważał cię za "tylko przyjaciółkę".-odezwał się zamieszany Ty.
- Oj tam. Chłopak chyba zdaje sobie sprawę, że dla mnie nie zostanie kimś więcej niż przyjacielem.
- On wierzy Corn. I wierzyć nie przestanie. On jest zbyt głupi.-pokręciła głową Rose.
Chwilę potem przyszedł Dav z drinkami. Postawił jednego przede mną.


*Z perspektywy Rose*

 
- Zatańczymy?-zapytał uśmiechnięty Ty.
- Nie.-odparłam szybko i gwałtownie.
- Czemu?-zasmucił się.
- Bo nie mam ochoty.-skłamałam.
- Kłamiesz.-stwierdził.-Mi możesz powiedzieć wszystko. Przecież jesteśmy razem.
- Co? Od kiedy?
- No przynajmniej miałem taką nadzieję.
Zaśmiałam się.
- Skoro tak tego chcesz. To możemy być.-przytuliłam się do niego.
- A teraz mów czemu nie chcesz tanczyć.
- No bo...-odparłam nieśmiało.- Nie umiem.
Ty się zaśmiał.
- Hej, nie śmiej się!-klepnęłam go w ramię uśmiechając się.
- Nie o to mi chodzi. Nigdy nie myślałem, że taka odważna i piękna dziewczyna nie umie tańczyć.
Zaśmiałam się.
- Zaraz się zarumienię.
- E tam! Chodź!-krzyknął, złapał mnie za rękę i pobiegliśmy.


***


Po kilkunastu przetańczonych piosenkach podeszliśmy spragnieni do naszego stolika. Nigdzie nie widziałam David'a i Corn. Jak tańczyłam z Ty'em, to widziałam, że Dav był nawalony w cztery dupy i wyprowadzał na zewnątrz Corni. O kurde! Co jeśli Dav jej coś zrobił? Nieee, zabiłabym go gdybym się dowiedziała. On by tego nie zrobił. Był pijany. Mógł zrobić wszystko.
- Ty, zróbmy użytek z naszych nóg i poszukajmy Corn i Dav'a.
- Ok.


*Z perspektywy Cornelii*



David'owi odbiło. Napił się zbyt dużo i na chama wyciągnął mnie z pubu. Przycisnął mnie do ściany.
- Kotku, mam na ciebie ochotę.-uśmiechnął się i zaczął wędrówkę rękami po moim ciele.
- Dav! Odbiło ci?! Puść mnie!-krzyczałam.
- Nikt cię tu nie usłyszy.-zaciągnął mnie na tył budynku.-Możemy robić w spokoju to co zamierzamy robić.-powiedział Dav, całując moją szyję.
-Ty zamierasz to zrobić, nie ja! Dav puść mnie, proszę!-krzyczałam na darmo.
Rzeczywiście tutaj nie mógł mnie nikt usłyszeć. Muzyka była za głośna.
- Dav!!!-krzyczałam na całe gardło, łudząc się, że ktoś mnie usłyszy.-POMOCY!!!
David zaczął ściągać ze mnie moje ubrania.
- Nie, proszę! POMOCY!!!
Zaczęłam płakać, kiedy Dav ściągał ze mnie moją bluzkę. Zaczął całować moją szyję i schodził coraz niżej. Nagle usłyszałam, że ktoś wychodzi zza drzewa. Był to mężczyzna średniego wzrostu. W porównaniu do Ty'a  był niski. Chociaż przy Ty'u wszyscy są niscy. Miał włosy ciemnego koloru i skórę też w ciemniejszym odcieniu. Niewiele udało mi się zobaczyć przez ciemność i przede wszystkim przez łzy, ale stwierdziłam, że chłopak był wkurzony.
- Zostaw ją.-warknął.
- Bohater się znalazł! Może jeszcze mnie uderzysz, kozaczku? Ona mnie pragnie, nie widzisz?
Ciemnowłosy prychnął.
- Zostaw ją, ona płacze. Boi się ciebie, potworze.
Tym razem Dav prychnął. Spróbował uderzyć ciemnowłosego, ale ten zrobił unik.
- Coś ci nie idzie, chłoptasiu-rzekł tamten i walnął David'a w twarz.
Ten natychmiast upadł na ziemię. Podleciałam do niego. Spojrzałam się wściekle na ciemnowłosego. Dopiero teraz rozpoznałam w nim Zayn'a.

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział Drugi



*Z perspektywy Cornelii*

Wyszliśmy do parku. Przechadzaliśmy się alejkami w ciszy. David dzielnie pchał wózek z Kevinem. Był w niego wpatrzony jak w obrazek.
Nagle pojawiło się pytanie, którego od dłuższego czasu próbuje uniknąć.
- Corni, wiem, że nie lubisz jak o to pytamy, ale.... Kto jest jego ojcem? - spytał spoglądając na mnie.
- Nie twoja sprawa. - odpowiedziałam sucho.
- Przepraszam. Wiem, że nie lubisz gadać na ten temat, a ja Cię tym męcze.
- Nic sie nie stało. Po prostu.... Nie poruszaj już tego tematu.
-Ok. Nie będę. A mam małe pytanie.
-Jakie?-zapytała znudzona Rosalie pisząc coś na telefonie.
-Wybierzemy się dzisiaj w trójkę do pubu?-zapytał.
-Oj Boże David, nie dość, że nie mam z kim zostawić Kevin'a to jeszcze nie mam się w co ubrać.-westchnęłam.
-Masz się w co ubrać, nie kłam. Kevin'a możesz zostawić u rodziców.
-Ojj, David, nie mam ochoty.Po prostu ostatnio mam tego wszystkiego dość. Myślisz, że jest mi łatwo samotnie wychowywać dziecko?!
-Przecież masz nas.-odpowiedział Dav.
-Ale wy nie zapewnicie mi pieniędzy na jego potrzeby ani na moje. Po za tym nie chce żebyście wszystko robili za mnie!-krzyknęłam lekko wkurzona.
-Spokojnie Corni, nie bulwersuj się tak. Po prostu potrzeba ci kogoś, kto mógłby się tobą zająć. Ja na twoim miejscu pozwałbym do sądu tego dupka, który zrobił ci dziecko.-powiedział Dav zaciskając dłoń w pięść.
-Nie nazywaj go tak! To nie jego wina, tylko moja! Gdybym ja nie była taka naiwna...-łzy napływały mi do oczu, lecz z trudem je powstrzymywałam.
Rose włożyła telefon do kieszeni, podeszła do mnie i przytuliła mnie.
-Corn, wcale nie jesteś głupia. Tym razem o dziwo Dav ma rację, to wina tego sukinsyna.-westchnęła.
-Proszę was, nie nazywajcie go tak.
-Ok. Tylko po prostu nie chcemy żebyś ty się obwiniała.-powiedział szczerze David.
-A obrażanie go w czymś mi pomoże?-zapytałam.
-No nie, ale Rose nie szczędzi argumentów do nazwania kogoś dupkiem czy sukinsynem.
Pokiwałam głową. Bo przecież Rose to Rose, jej się nie zmieni.
-To jak, idziemy do tego pubu?
-No, ale będę musiała ZNOWU odwołać randkę z Ty'em, chłoptasiu.-powiedziała wrednie Rose.
-Oj, no to Ty może iść z nami. Może go wtedy poznamy. Przecież musimy znać twojego chłopaka i musimy stwierdzić czy jest fajny.-powiedział Dav.
-Corni na pewno trzyma moją stronę, a twoje zdanie mnie nie interesuje.-uśmiechnęła się wrednie Rose.
David się zaśmiał.
-Boże, dlaczego mnie tak skarałeś?-zapytał Dav wznosząc ręce do góry.
-Dlaczego Bóg skarał tak mnie?-zaśmiała się Rose.
-Oj tam.-odezwałam się po długim milczeniu.-Kto się czubi ten się lubi.-zaśmiałam się.
-Ja David'a? Nigdyyyy!-krzyknęła Rose.
-Dobra, dobra, wiem, że na mnie lecisz.-zaśmiał się.
Rose udawała, że wymiotuje, a ja przyglądałam się im ze śmiechem. Uwielbiałam ich kłótnie. Dopóki nie były na poważnie.Kiedy się kłócili na serio, dochodziło do policzkowania, trzaskania drzwiami, wyzywania itp. Rose jest bardzo wybuchowa i łatwo ją wyprowadzić z równowagi. A co do David'a, on zawsze uparcie trzyma się swojego zdania i czasami dlatego dochodzi do kłótni.
-Oj dobra.To jak, o której?-zapytałam.
-O 19:00 pod twoim domem.-powiedział Dav.
-Ok. Ja będę już u Corn wcześniej, bo mam do niej sprawę.Napiszę do Ty'a, żeby był pod jej domem.
-Spoko.Wszystko gra. A do którego pubu idziemy?
-Nie wiem Dav. Znajdź jakiś fajny.
-Dobra, coś poszukam. A teraz napawajmy się spacerkiem.-powiedział i zaczął intensywniej pchać wózek.


*Z perspektywy Rose*


Kompletnie nie wiedziałam w co się ubrać. Pierwszy raz od poznania jakiegoś chłopaka spanikowałam, w co się ubiorę. Wszystkie ciuchy z mojej szafy nagle wydały się tak bardzo nudne i nie przydatne. Nie chciałam brać czegoś z neta, bo wolę się ubierać po swojemu. W końcu zdecydowałam się na ten zestaw. Trochę dziwnie się poczułam zakładając wysokie buty, bo zazwyczaj noszą trampki. Mam równo metr siedemdziesiąt dziewięć, a mój dzisiejszy towarzysz ma około dwa metry dziesięć centymetrów. Czasem wydaje mi się, że wiem o koszykarzach wszystko. Oby tylko Ty się mnie nie wystraszył. Mężczyźni zwykle nie lubią jak wie się od nich coś więcej i jak się jest lepszym w jakimś sporcie. Zawsze marzyłam o chłopaku koszykarzu. Oni są tacy słodcy. Uwielbiam gdy chłopak uczy dziewczynę jak grać w koszykówkę czy też w inne sporty. Ty (jego wygląd zobaczycie TU) przyjechał do Londynu odpocząć po zakończonych wczoraj rozgrywkach NBA. Dziękuję Bogu za to, że mogłam go poznać. Jest moim ulubionym koszykarzem i myślę, że to się nie zmieni. Przełożyłam pierwszą lepszą torebkę przez ramię i ruszyłam w stronę domu Corn.


***


Doszłam po 15 minutach. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi wyszykowana Corni.Była ubrana mniej więcej tak.
-Hej, wchodź.-uśmiechnęła się.
-Kogo ja tu widzę! Ślicznie wyglądasz.-przytuliłam ją.
-Ty też-uśmiechnęła się.
Weszłyśmy do domu, a ja zdjęłam buty.
-Wow, lity? Oj, kochana, chyba ci zależy na tym Ty'u.
-I to jak! Jeszcze dla żadnego chłopaka nie założyłam wysokich butów...-westchnęła.
Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie. Przez cały czas panowała cisza. W końcu postanowiłam ją przerwać.
-Corn, wiem, że nie lubisz jak o to pytam, ale odpowiedz, kto jest ojcem Kevin'a?
Zamiast zdenerwowania usłyszałam łagodny ton jej głosu.


*Z perspektywy Cornelii*


-Nie uwierzysz mi.-powiedziałam
-Uwierzę.-powiedziała poważnie Rosalie.
Spuściłam głowę, a potem lekko się zaśmiałam.
-Stwierdzisz, że mam schizy i zadzwonisz po psychiatrę.
-Ja już powinnam dawno dzwonić, żeby nas do psychiatryka zabrali.-zaśmiała się Rose, a ja po niej.
-A więc...Rosalie Victorio Turner... Ojcem jest ... Zayn Malik z boybandu One Direction.
Rose w jednej chwili zamarła.
-Znasz Zayn'a i nic mi nie powiedziałaś?!
-Nie. Nie chciałam, żebyście wiedzieli.
-Osz ty, małpko jedna.-zaśmiała się Rose i mnie przytuliła.-Mimo wszystko i tak cię kocham i kochać będę.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Stawiasz, że to Dav czy Ty?-zapytałam.
-Ty, Dav nie zadzwonił by dzwonkiem.-zaśmiała się Rose.
-No tak, on zawsze puka, żeby nie obudzić Kevin'a.Chociaż...Teraz go nie ma, więc...
-Dobra, idź otworzyć!
-Ok.
-Nie mów "ok"!
-Dobra tam.
Poszłam otworzyć drzwi. Tak jak przewidywałyśmy był to Ty. Zdziwiłam się, bo chłopak mierzył wysoko ponad mnie.
-Dobry wieczór-przywitał się.
-Hej, wchodź, Rose jest w salonie.
Ty zdjął buty, które osiągały nieludzki rozmiar.
45?-myślałam, choć rozmiar na pewno był większy.
Weszliśmy do salonu, a Rose od razu rozpromieniła się na widok Ty'a.
-Hej.-przywitała się.
-Cześć. Chciałem ci przynieść jakiś kwiatek, albo coś, ale wracam od kolegi, więc się spieszyłem.
-Nie szkodzi. Wystarczy mi, że jesteś.
Chłopak się uśmiechnął. Chwilę potem usłyszałam pukanie.
-Dav.-westchnęła Rose.
-Kto to?-zapytał Ty.
-To nasz kolega.-odpowiedziała mu Rose.-Znaczy kolega Corni, ja go nie lubię.
-No, no.-powiedziałam.-Przyznaj się lubisz go.
-No dobra, jest spoko, ale mu tego nie mów, bo mnie jeszcze zje.
- Spokojnie, to nie Andrew.
- Może najpierw wytłumacz Ty'owi kto to Andrew. Skoro już zaczęłaś ten temat.
- Dobra. To nasz znajomy. Dużo je, jest gruby, nie zdał 2 razy.
- 2 razy to jeszcze nie tak najgorzej.
- 2 razy w postawówce. My wyszliśmy, on został. Nie wiemy co sie z nim później stało.
- Może i lepiej, że nie wiecie. Po co sie zadawać z jakimś grubasem.
Zaśmiałam się i poszłam otworzyć.
- Hej mała! Powiedział David gdy mu otworzyłam i od razu mnie mocno przytulił.
- Czym sobie zasłużyłam na tyle czułości?
- Cieszę się, że wreszcie gdzieś razem wychodzimy. - Powiedział stając ze mną twarzą w twarz. Nasze usta dzieliły milimetry.
*****************************************************
Hej wszystkim!
Ojj coś mało komentujecie. Pod poprzednim rozdziałem ani jednego komentarza. Mamy nadzieje, że się troche poprawicie ;)
No to do następnego ;*
/A & V

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział Pierwszy

Drogi Pamiętniku!
Ja już nie daję rady. Miewam myśli samobójcze. Chcę sie pociąć i zakończyć moje życie. Wtedy jednak myślę o Kevinie, moim synku. On jest jeszcze taki mały. Nie mogłabym go zostawić samego na tym świecie. Moi przyjaciele. David i Rosalie mi bardzo pomagają. Tylko dzieki nim jeszcze się nie załamałam.
Są jednak takie dni, kiedy wszystko mam w dupie. Mam ochotę się zapaść pod ziemię. Wtedy palę. Pierwszy raz spróbowałam razem z Rose w gimnazjum. Była to podajrze pierwsza lub druga klasa. Po tym pierwszym razie jakoś nas do tego nie ciągnęło. Chyba, że szłyśmy na jakąś imprezę. Zdarzało nam się wtedy zapalić nawet coś mocniejszego niż tylko zwykły papieros. Jointy, marycha. Teraz wystarcza mi tylko papieros raz na jakiś czas.
Zaczęłam pisać pamiętnik, bo Rose powiedziała, że tak mi bedzie łatwiej.
Kocham ją jak siostrę, którą nie jest.
Mam za to brata. Ma na imię Jeremy i jest aktualnie na odwyku. Nie mamy ze sobą zbyt dobrych kontaktów, co nie znaczy, że go nie wspieram. Bardzo bym chciała aby wyszedł z nałogu.

Usłyszałam pukanie do drzwi. Zamknęłam pamiętnik i włożyłam go do szafki nocnej.
Poszłam otworzyć drzwi. Rosalie.
- Hej siostra!
- Hej. Zamknij sie bo Kevin śpi.
- Też Cie kocham.
- Chcesz może herbaty?
- Wolałabym piwko, ale herbata też może być.
- Ok.
- Nie mów "ok" pało!
- Spoko
Poszłam zrobić herbatę. Po chwili usłyszałam kolejne pukanie. Zgadłam, że to David więc przygotowałam 3 herbaty.
- Hej laski! - Krzyknął po wejściu
- Ciiiii - uciszyłyśmy go razem z Rose
- Kevin śpi - dodałam
- Dobrze już jestem cicho. - powiedział szeptem.
- Chodźcie do salonu, zrobiłam herbatę.
- A nie masz piwa?- spytał
- Co wy macie z tym piwem? - spytałam ironicznie.
Spojrzeli na mnie widocznie oczekując odpowiedzi.
- Ehh - Westchnęłam - Nie mam piwa. Wychowuje dziecko. Bez przesady.
- No dobra. Herbata musi wystarczyć. A teraz chodźcie tu do mnie. Stęskniłem sie za wami przez ten miesiąc.
- Pewnie nudno było w Californi, co? - spytała Rose.
- Ehh Rose, już nie wiem który raz powtarzam Ci: Byłem w Nowym Yorku, nie Californi.
- Ojj czepiasz sie.
- W każdym razie chodźcie tu do mnie. 
Uścisnęliśmy się i poszliśmy do salonu wypić herbatę.
- Później zabieram Was do parku na spacer.
- Ale ja... - zaczęła Rose.
- Nie pytam o zgodę. - przerwał jej David. - Mówię, że zabieram Was do parku.
- Ale... - znów chciała coś powiedzieć
- Nie przyjmuje odmowy.
- No to musze odwołać randkę z Ty'em
- Kto to Ty? - spytaliśmy Rosalie
- Jest koszykarzem - poruszyła zabawnie brwiami.
- I wszystko jasne - westchnęłam
Po pięciu minutach Kevin się obudził. Ubrałam go i wyszliśmy z mieszkania.
*****************************************************
Hej miśki!
Nie wiem co napisać wiec napisze tylko, żebyście komentowali! Bardzo prosze. Nawet sobie nie zdjecie sprawy jakiego to daje kopa w dupę. Od razu chce mi sie pisać.
Pozdrawiam wszystkich! Kocham Was! Do następnego ;**

czwartek, 16 maja 2013

Bohaterowie

Bohaterowie
Cornelia Alison Collins
Cornelia, 19 lat. Ma synka Kevina, którego kocha całym swoim sercem i zrobi dla niego wszystko. Ceni sobie miłość i przyjaźń, dlatego przyjaźni się z Rose, która jej pomaga. Jest wdzięczna, że mogła ją poznać. Mimo przeciwieństw, bardzo się kochają. Są dla siebie jak siostry.
Corni jest przyjacielska, wrażliwa oraz zabawna. Ma bardzo niską samoocenę, jeśli chodzi o jej wygląd.





Rosalie Victoria Turner
Rose też ma 19 lat. Jest przyjacielska, lecz jesli ktos ja wkurzy, potrafi namieszać w jego życiu. 
Jest spontaniczna, odważna, uparcie dąży do wyznaczonego celu. Jej najlepszą przyjaciółką jest Cornelia. Pomaga jej, bo wie, że jest jej ciężko w życiu. Uwielbia koszykówkę i jest jej wielką fanką. Razem z Corni często chodzą na mecze.Uwielbia jeść, przez co zawsze ma mało pieniędzy w kieszeni.




David Watson

David ma 20 lat. Jest sympatyczny, zabawny i troskliwy. Również pomaga Cornelii w jej obowiązkach związanych z Kevinem.
Bardzo żałuje, że to nie on jest ojcem bo wtedy mógłby złączyć się z Corni na dobre.
Dla Cornelii jest on najlepszym przyjacielem, on chciałby żeby to było coś więcej niż tylko przyjaźń.





Kevin Collins

Syn Cornelii. Ojciec zostawił Cornelię, gdy była ona w ciąży.
Kevin ma trochę ponad rok. Uwielbia się bawić i rozrabiać. Kocha się bawić z wujkiem Davidkiem i ciocią Rose.
No i oczywiście pod koniec chłopcy ;*

Od lewej: Louis Tomlinson, Zayn Malik, Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan.




Uwaga! Podczas trwania opowiadania, prawdopodobnie mogą pojawić się nowe postacie. Będą ona dodawane tutaj.

#Nowi bohaterowie#





Ty Walker


Koszykarz grający w NBA w drużynie Indiana Pacers.Umawia się z Rose.